Strona główna Styl życia Jak pozbyć się lęku przed szefem?

Jak pozbyć się lęku przed szefem?

812
0
PODZIEL SIĘ

Problemy z szefem w połowie wynikają z tego, jacy sami jesteśmy. W pracy odgrywamy najczęściej te same role, których nauczyliśmy się w domu i w życiu, a więc nieświadomie zaczynamy traktować wszystkich dookoła, niczym rodzinę, przy czym szefowi zazwyczaj przypada rola rodzica. Ale to, jakim rodzicem będzie, zależy w dużym stopniu od nas samych. Postarajmy się znaleźć odpowiedź na pytanie, jak pozbyć się lęku przed szefem? I jak ułożyć sobie dobre relacje? Według Briana Descrochesa, kanadyjskiego psychologa zajmującego się relacjami zawodowymi, powinniśmy odbyć krótką podróż w przeszłość i przypomnieć sobie, jakim byliśmy dzieckiem, ponieważ nasze problemy w pracy są poniekąd odbiciem tych samych problemów, które mieliśmy w dzieciństwie. I tak, jeżeli odkryjemy, że od zawsze odgrywaliśmy rolę ofiary, na polu zawodowym również będziemy ofiarą; jeżeli byliśmy buntownikiem, w pracy będziemy wykłócać się o największą głupotę dla samej tylko zasady; zwycięzcy będą widzieli w szefie jednostkę zbyt słabą, żeby się jej podporządkować, etc., etc. Taka „wycieczka” może być bardzo pouczająca szczególnie wtedy, kiedy z każdym szefem obserwowaliśmy ten sam problem. Nieco inaczej kwestię tę widzi holenderski psycholog Gerben van Kleef, który twierdzi, że relacje z szefem zależą od ugodowości – szczególnej cechy charakteru decydującej o naszych kontaktach z otoczeniem. Przeprowadził on eksperyment, z którego wynika, że osoby będące wychowywane przez surowych rodziców znacznie przychylniej oceniają przełożonych jawnie wyrażających swój gniew i neizadowolenie, natomiast ci, którzy w dzieciństwie często byli chwaleni, zdecydowanie wyżej cenią szefów uśmiechniętych, pogodnych i otwartych na współpracę. Potwierdza to teorię, że relacje z szefem muszą opierać się nie tylko na sztywnych regułach panujących w firmie, ale również na emocjach. Jest to nazywane „emocjonalnym pożądaniem”. Szefów można podzielić na dwie główne grupy: dobrych i złych policjantów. Z przedstawicielami każdej grupy należy sobie radzić w odmienny sposób: Szef „zły policjant” charakteryzuje się negatywnym nastawieniem do własnych pracowników: wyolbrzymia porażki, nie docenia sukcesów, nigdy nie wydaje opinii pochwalnych ani nie interesuje się tym, co dzieje się z jego podwładnymi – dla niego to tylko trybiki w zarządzanej machinie, która musi funkcjonować niezależnie od wszystkiego. Jak radzić sobie z tego typu przełożonym? Przede wszystkim, nie dać się zastraszyć. On nie jest karcącym dziecko rodzicem, zatem jeżeli uważamy, że jego zarzuty mijają się z prawdą, nie bójmy się otwarcie i stanowczo tego powiedzieć; w przypadku poniżania nas, zarządajmy rozmowy z jego zwierzchnikiem. Po drugie, zachowujmy się profesjonalnie. Nienaganny ubiór, maniery i wykonywanie swoich obowiązków wytrąca mu z ręki oręż, jakim jest jego czepliwość i stawia go na lodzie, bo nie ma się do czego negatywnie odnieść. Po trzecie, rozmawiajmy z nim konkretnie; w przypadku, gdy zrzuca na nas swoje obowiązki, zapytajmy o rozliczenie – czy mamy zostawić to, co właśnie robimy, czy doliczyć sobie nadgodziny na wykonywanie jego powinności? Podobnie rozmawiajmy o podwyżce, konkretnie, patrząc mu prosto w oczy i będąc pewnymi siebie. Wreszcie, pozbądź się wiecznego poczucia winy! Jeżeli Twoje życie prywatne zaczyna zależeć od wahań nastrojów szefa, coś jest nie w porządku. Świadomość własnej wartości jest niezwykle cenną cechą charakteru – wyrób ją w sobie, a fanaberie przełożonego przestaną być problemem. Szef „dobry policjant” to jego przeciwieństwo – jest otwarty, życzliwy, dostępny dla pracowników, zagaduje, śmieje się, często chwali, wyznaje zasadę „każdy może mieć gorszy dzień” i nie gani za każde przewinienie czy błąd. Ale to pozorne bezpieczeństwo, złudzenie, przez które praca z tego typu przełożonym może okazać się jeszcze trudniejsza, niż ze „złym policjantem”. Bo bardzo łatwo możemy wpaść w samozachwyt i zacząć traktować szefa, jak dobrego wujka, do którego biegamy z każdą porażką i każdym sukcesem. W takim wypadku, granica między zwierzchnikiem a podwładnym zaczyna się zacierać, a my wciągamy szefa w swoje życie osobiste. Niestety, na dłuższą metę nic tym nie osiągniemy. Podstawową zasadą w pracy z tego typu szefem jest bycie wobec niego w porządku. Nawet, jeżeli przymyka on oko na niepowodzenia, nie oznacza to, że możemy sobie odpuścić pracę i zacząć się obijać. Starajmy się zawsze mieć wszystko gotowe na czas i nie przynośmy życia osobistego do pracy – nie obnośmy się z problemami, wyjaśniajmy nieporozumienia w kuluarach, a przede wszystkim, nie dajmy się zwieść fałszywym uśmiechom! W dzisiejszych metodologiach zarządzania uśmiech jest jednym z narzędzi do kontrolowania podwładnych i zapewniania im złudnego poczucia, że wszystko jest w porządku. Dzięki temu, nawet otrzymując naganę, odbieramy ją jako coś sprawiedliwego, co się nam należało. A być może wcale tak nie jest. Warto na to uważać. Na koniec najważniejsze – jeżeli utrzymujemy z szefem kontakty na stopie prywatnej, nie mieszajmy dwóch światów: w pracy to on jest szefem, a dopiero na spotkaniu przy piwie jest kolegą. Nie rozmawiajmy o weekendowym wypadzie na ryby podczas spotkania biznesowego, ani o biznesie podczas wypadu na ryby. Nie bójmy się rozmawiać z szefem szczerze i grać w otwarte karty. Jeżeli nas krytykuje, a my uważamy, że jest to bezzasadne, poprośmy o sprecyzowanie problemu. Zasugerujmy, że pochwała od czasu do czasu zmotywowała by nas znacznie bardziej, niż ciągłe wyszukiwanie błędów i że krytyka pozytywna jest tak samo ważna, jak negatywna.