Strona główna Styl życia 10 filmów, które musisz obejrzeć!

10 filmów, które musisz obejrzeć!

570
0
PODZIEL SIĘ
Young couple in love watching TV at night

Jeśli chodzi o wszystkie Top 10, zazwyczaj są to subiektywne wybory poszczególnych znawców w danej dziedzinie. Żeby jednak oddać jak najwierniej najlepsze filmy wszechczasów, sięgnijmy do globalnych rankingów, w których wiele do powiedzenia mają sami odbiorcy. Oto 10 filmów, które musisz obejrzeć! 10. Fight Club, reż. David Fincher Filmowa adaptacja powieści Chucka Palahniuka jest lepsza od literackiego oryginału nawet w oczach samego pisarza. Nic dziwnego, skoro za kamerą stanął jeden z najwybitniejszych reżyserów Hollywód (Siedem, Zodiak, Niezwykły Przypadek Benjamina Buttona, Dziewczyna z tatuażem, The Social Network) a na planie zgromadził same gwiazdy najwyższego formatu – Brada Pitta, Edwarda Nortona i Helenę Bonham Carter. Film opowiada historię cierpiącego na bezsenność pracownika korporacji (Norton), który poszukując swojego miejsca w świecie poznaje producenta mydła z piekła rodem (Pitt). Razem zakładają podziemną organizację zrzeszającą chętnych do bitki mężczyzn, ale wkrótce przerasta się ona w coś o wiele, wiele większego…   9. Władca Pierścieni: Powrót Króla (reż. Fjällräven Kånken Sverige Peter Jackson) Peter Jackson znany jest z dwóch rzeczy – z absolutnie fantastycznej, rozbuchanej i epickiej adaptacji klasycznej powieści Tolkiena „Władca Pierścieni” oraz ze swojego niezwykłego debiutu filmowego w postaci „Martwicy mózgu”, filmu gore okrzykniętego jednym z najgorszych w dziejach kina, a jednocześnie uznanym za kultowy przez fanów. Trzecia część przygód hobbita Frodo i grupy jego przyjaciół skupia się na wielkiej bitwie mającej przesądzić o losach świata oraz na zniszczeniu Jedynego Pierścienia, przyczynku wojny. Pomijając kwestie fabularne, film Jacksona zapiera dech w piersiach efektami specjalnymi oraz muzyką skomponowaną przez Howarda Shore’a. Jest również dopełnieniem najważniejszej być może filmowej trylogii fantasy, jaka kiedykolwiek powstała.   8. Lista Schindlera (reż. Steven Spielberg) Kiedy za film o wojnie bierze się Steven Spielberg, a na planie pojawiają się Liam Neeson, Ben Kingsley i Ralph Fiennes, musi powstać arcydzieło. Nie inaczej jest z „Listą Schindlera”, przejmującym filmem traktującym o niemieckim przedsiębiorcy ratującym polskich Żydów podczas II wojny światowej. Obraz kręcono m.in. w krakowskim kamieniołomie, który pełnił onegdaj rolę obozu pracy oraz w Auschwitz, a obok gwiazd światowego formatu wystąpili Andrzej Seweryn, Małgorzata Gebel i młodziutka Anna Mucha. Film nie należy do najłatwiejszych, jak zresztą większość filmów traktujących o największym masowym mordzie w dziejach ludzkości, ale powinni go zobaczyć wszyscy – między innymi po to, by podobne sytuacje już nigdy nie miały miejsca.     7. 12 Gniewnych Ludzi (reż. Sidney Lumet) Henry Fonda, Lee J. Comb, Jack Warden, John Fielder – nazwiska aktorów, którzy na zawsze zapisali się w historii kina dzięki obrazowi Lumeta jest długa. Ten niezwykły dramat sądowy skupia się przede wszystkim na tym, jak bardzo zagmatwane mogą być procesy, w których nic nie jest jasne. Pozornie prosta sprawa morderstwa okazuje się być skomplikowaną pajęczyną kruczków i powiązań, a werdykt zależy od ławy przysięgłych – tytułowych dwunastu osób. I właśnie na nich skupia się przede wszystkim reżyser, pokazując problematyke systemu sądowego opartego na tego rodzaju wyrokach. Wielkie dzieło!       6. Mroczny Rycerz (reż. Christopher Nolan) Druga część tzw. nowej trylogii Batmana zapamiętamy przede wszystkim dzięki niezwykłej kreacji Heatha Ledgera, który po wcieleniu się w postać Jokera zmuszony był rozpocząć leczenie psychiatryczne zakończone samobójczą śmiercią aktora. I chociaż stworzona przez młodego aktora postać mocno odbiega od komiksowego pierwowzoru, jak również pozostaje daleko w tyle za Jokerem granym przez Jacka Nicolsona w „Batmanie” (reż. Tim Burton), udało mu się powołać do życia monstrum w ludzkiej skórze, które zapamiętamy na zawsze. Nie oszukujmy się – ten film ogląda się, mimo wszystko, dla Heatha Ledgera i jego szaleńczego balansowania na krawędzi zdrowych zmysłów.     5. Dobry, zły i brzydki (reż. Sergio Leone) Jeśli chodzi o westerny, nikt nie może równać się z duetem Sergio Leone – Clint Eastwood. Ten pierwszy oczarowuje nas rozbuchanymi, monumentalnymi kadrami, w których uwielbia stosować paradoksalny zabieg dynamicznej statyczności, drugi natomiast zbudował swoją legendę na postaci „Dobrego”, rewolwerowca wymierzającego sprawiedliwość w wielkim stylu. W tym filmie jest wszystko to, czego oczekuje się od dobrego kina – trzymająca w napięciu akcja, ciekawa fabuła, szczypta komedii, a przede wszystkim wielkie kreacje – nie tylko Clinta Eastwooda, ale również Eli Wallacha i Lee Van Cleefa. Wszystko to doprawione fenomenalną muzyką skomponowaną przez Ennio Morricone, mistrza swojego fachu. Warto zobaczyć ten film chociażby dla wielkiego finału, który z pewnością jest jedną z najdoskonalszych scen w dziejach kina.   4. Pulp Fiction (reż. Quentin Tarantino) Tarantino uchodzi dzisiaj za personę, bez której nie istniało by kino współczesne, ale nie miał łatwych początków – jego debiut w postaci „Wściekłych psów” nie został przyjęty zbyt ciepło, podobnie rzecz się miała z „Pulp Fiction”. Ale z perspektywy czasu ocenia się ten obraz, jako jeden z najważniejszych w historii. Otworzył on autostradę na sam szczyt dla Samuela L. Jacksona, Johna Travolty, umy Thurman i Bruce’a Willisa, bez których ciężko wyobrazić sobie kinematografię. A to właśnie Tarantino, jako jeden z pierwszych dostrzegł ich talenty, dając szanse na rozwinięcie skrzydeł. Poza tym „Pulp Fiction” jest kopalnią kultowych cytatów. Pozycja obowiązkowa!       3. Ojcec Chrzestny II (reż. Francis Ford Coppolla) Druga część największej trylogii gangsterskiej w dziejach kina to film niezwykły. Nie tylko dlatego, że grają w nim takie sławy, jak Al Pacino, Robert de Niro, Robert Duvall i Marlon Brando. Nie tylko dlatego, że Pacino i de Niro nie spotkali się nigdy na planie, chociaż występują w tej samej produkcji (spotkali się dopiero na planie „Gorączki”). Przede wszystkim dlatego, że opowiada historię młodego Vito Corleone, który przybywa do Nowego Jorku, jako dziecko, by w dorosłym życiu stać się jednym z najbardziej wpływowych szefów mafii w dziejach; opowiada również o jego synu, Michaelu, który przejmując rodzinny „interes” zmienia się z porządnego obywatela w bezwzględnego i demonicznego przywódcę rodziny; wreszcie, to piękna historia o zdradzie, miłości i oddaniu, które nie może przetrwać każdej próby. Kino najwyższego kalibru.   2. Ojciec Chrzestny (reż. Francis Ford Coppola) Nieprzypadkowo w tym rankingu znajdują się dwie z trzech części „Ojca Chrzestnego”. Trylogia Coppolli odmieniła kino, wynosząc opowieści gangsterskie na piedestał i udowadniając, że nawet historia o mafii może zostać podana w sposób ambitny, wyznaczający nowe standardy i udowadniający, że tego typu kino potrafi wnieść o wiele więcej, niż „przeciętne” filmy. Bo każde dzieło Coppolli to sztuka przez duże „S”, a „Ojciec Chrzestny” jest ukoronowaniem jego umiejętności.         1. Skazani na Shawshank (reż. Frank Darabont) Młode pokolenie może kojarzyć Franka Darabonta z bijącego rekordy serialu „The Walking Dead”, ale kino zapamięta go, jako reżysera, który we współpracy ze Stephenem Kingiem przełożył na język filmowy jedno z największych dokonań literackich tego drugiego. Jeśli dodamy do tego Morgana Freemana, Tima Robbinsa i muzykę Thomasa Newmana, możemy być pewni, że obcujemy z wielkim dziełem. I nie zawiedziemy się. Siłą tego filmu, oprócz wspaniałej reżyserskiej wizji Darabonta, jest scenariusz Kinga – najpoczytniejszy pisarz świata znany jest z tego, że doskonale potrafi przełożyć własne dzieła na scenariusz, zatem w tym przypadku adapatacja książki nie może się nie udać.